Artykuł oryginalnie został opublikowany na tej stronie.

Niedawno przeczytałem w poważnym tygodniku społeczno-politycznym, że życie pacjentów jest zagrożone. Media donosiły o zbliżającym się kryzysie ratownictwa. Co czuje pacjent, który również czyta takie słowa? Czy rzeczywiście są powody do obaw? W jakiej kondycji znajduje się dziś System Państwowego Ratownictwa Medycznego? Dziś to nasz dzień, ludzi uzależnionych od ratowania życia. Czy możemy być z niego dumni?

Pracujemy w ratunkowej mozaice płytek. Ogromna liczba dysponentów, 230 oddziałów ratunkowych, 1581 ambulansów, 21 śmigłowców, ponad 9 tys ratowników medycznych. Wszędzie wyglądamy inaczej, pracujemy inaczej, zarabiamy inaczej. Jesteśmy atakowani słownie i fizycznie przez pijanych, pobudzonych i tych po prostu niezadowolonych pacjentów. Przekazywanie pacjenta w SOR wygląda czasami jak walka na ringu rozpoczęta słowami: “Dlaczego do nas?”. Ludzie odchodzą, przekwalifikowują się w poszukiwaniu lepszej płacy. Odchodzą ratownicy medyczni, którzy tworzą fundament tego systemu.

Rozmawiałem z różnymi osobami z naszego lokalnego środowiska przed napisaniem tego wpisu, którzy siedzą w tym od wielu lat. Zastanawialiśmy się, czy warto narzekać i mówić, że jest tylko źle. Padło pytanie kierowane do mnie: “Czy jeszcze się nie wypaliłeś?”.  Odpowiadam, że nie. Choć wypalenie działa jak choroba zakaźna i niebezpieczna jest dla wszystkich. Jeśli czujesz się dobrze z tym, co robisz, nie pozwól na to, by zmieniły to oceny innych.

Odkąd pracuję w systemie minęło dopiero kilka lat, więc nadal jestem świeży, z niewielkim bagażem doświadczeń. Od tych kilku lat obserwuję jak ratownictwo w Polsce się zmienia nabierając nowych kształtów, nie zawsze atrakcyjnych dla obecnych czy potencjalnie nowych pracowników. Jednak jest coraz lepiej i nie można temu zaprzeczyć.

Korzystamy z coraz lepszego sprzętu i technologii. Jeździmy nowoczesnymi ambulansami. Wspomagają nas MRM. Śmigła startują do nas w nocy. Poszerzają się nasze kompetencje (nie dla nas, tylko dla pacjentów), których zazdroszczą nawet koledzy po zachodniej stronie granicy. Zarobki są coraz wyższe. Rozwijamy się w różnych kierunkach, a niektórzy stają się wręcz specjalistami w swoim zawodzie. Pacjenci, media nas rozpoznają i doceniają – w końcu! Wszystko się dopiero zaczyna. Wszystko obecne wymaga pewnych poprawek. Wszystkiego nie da się zrobić od razu. Jedno jest pewne. Pacjent może czuć się bezpieczny. Dyspozytorzy, ratownicy medyczni, lekarze, pielęgniarki. Dzięki Wam.

 

Połączenie sił to początek, pozostanie razem to postęp, wspólna praca to sukces. Henry Ford

 

Z okazji Dnia Ratownictwa Medycznego życzę wszystkim odnajdywania na dyżurach pozytywnych stron naszej pracy, wzajemnego szacunku i bycia dumnym z tego kim jesteśmy. Ja jestem.

 

Na zdjęciu Wojciech Samul podczas nocnego dyżuru w Bydgoszczy. W tle Trasa Uniwersytecka.